:)

01.05.2012

Słońce świeci , ptaki śpiewają , trawa ...

..............się zieleni .... U sąsiada , nasza  zaczęła się puszczać.Jakkolwiek to brzmi.
Sielanka jak pragnę zdrowia. A ja tęsknię za chłodem , wiatrem , płatkami śniegu ... Lato ? Dlaczego nie , ale nad morzem  na plaży pełnej wszędobylskiego piasku i koniecznie z szumem , bez wrzasku i tłoku. A tym czasem pies pożarł cebulki tulipanów , ptaki niemal mlaszczą wydzióbując  to co ma się zazielenić. Adam śmiga na swym rumaku a ja zaczynam się zastanawiać czy na prawdę muszę to wszystko ogarniać? Przed wczoraj  wszystkie zmotoryzowane nastoletnie z okolic   brzęczały  po T.G. na swych blaszanych maszynach .Otwarcie Sezonu Motocyklowego 2012 VII Rajd Motocyklowy + błysk w oku latorośli równa się :
A lekcje odrobiłeś ?
Odrobił .A mnie zabrakło argumentów. 240 km (kto wie czy nie więcej) i co bardzo ważne ! Rajd opiewał na całe 42 km....Jak to zrobił , że tyle nadrobił ? Tego nie wiedzą najstarsi Górale.Uśmiech na twarzy dziecia  wynagrodził matczyne zmartwienia , pozostaje mi jeno  siłą perswazji przekonać nastoletniego prawie motocyklistę , że plakat jakim został nagrodzony  nie powinien zawisnąć na ścianie bo ..... Coś wymyślę.
Szydełkowo się dzieje , jak ma czas to dzieje ;) a co z tego wynika można zobaczyć tu i ówdzie . Ówdzie czyli tam  znacznie wcześniej. Tu(taj) zwykle z opóźnieniem, a wszystkiemu winna jest ta trawa , która  się zieleni i te kwiaty i te psy , które za wiewiórkami biegają i dużo , dużo więcej a gdzieś pomiędzy Ja.Ta, która stara się  to wszystko ogarnąć z bardzo różnym skutkiem. Wszystko to co otacza mnie na co dzień tak bardzo absorbuje moją uwagę i zajmuje czas , że z coraz mniejszą częstotliwością sięgam po kluczyk do Zaczarowanego Ogrodu  , jakim jest i pewnie  na zawsze pozostanie (dla mnie) Wirtualny Świat. Kiedyś dawno temu twierdziłam , jakoby  Świat był jeden. Dzisiaj wiem , że niezupełnie.Ten, który otwiera dla nas swe podwoje za pomocą małego klik to twór naszych wyobraźni,niespełnionych marzeń ,chceń, pragnień ..... Tutaj tworzymy nasze małe Światy , takie do których możemy wrócić kiedy chcemy , odejść kiedy nam pasuje i znowu wrócić.... Tutaj możemy istnieć inaczej  ale czy tak na prawdę ? Dzisiaj wiem , że nie chcę zbyt często sięgać po kluczyk .Lubię swój Zaczarowany Ogród , jednak jeszcze bardziej lubię ten mały ogródek w którym  trawa właśnie zaczęła się puszczać ;) Bo dopóty , dopóki nie zostaną zachwiane równowaga i umiar Świat nadal będzie jeden.
Rozgadałam się jak zawsze i oczywiście zupełnie nie w temacie , w którym chciałam :)
Lalka , wcale nie mała. Czeka na małą Martynkę, która mam nadzieję , już niedługo  przygarnie ją i polubi od pierwszego wejrzenia




Pies za psa :D czyli jamnik za weścika . To włochate cudo jest dziełem Kasi , która była tak niesamowicie miła iż bez mrugnięcia okiem spełniła moje spontaniczne chcenie. Kasiu bardzo dziękuję za czas i talent którym zechciałaś się ze mną podzielić .Zdjęcie należy do Kasi .Na jej blogu zobaczycie westa w różnych ujęciach . Dech zapiera. W paczce był również śliczny  (gliniany ? ) zajączek w grochy , którego zdjęcia na tą chwilę nie mam , maleńkie wiadereczko i coś dla podniebienia ale to ostatnie zniknęło było ....


A oto jamnik i jego towarzyszka podróży , oboje przemierzyli spory kawałek zanim dotarli do nowej właścicielki . To była rewelacyjna wymiana , mam nadzieję nie ostatnia. Dziękuję Kasiu.



Zostawię psie klimaty i wrócę do  jaj , jajeczek i zajęczych niespodzianek. Zaległe chwalipięctwo jajkiem które  dostałam jakiś czas temu od Asi :) Bratkowe pudełko i serce pełne ciepła , tak o Tą Asię chodzi !  Czekałam tylko na zdjęcie w wykonaniu  Jomo i oto jest :

A teraz wybaczcie , pójdę słuchać jak trawa rośnie :)

06.04.2012

Nad tytułem pomyślę ...

.... Ale później , w tej chwili muszę trochę ponawyrzekać bo mi wątroba szwankować zaczyna  ;)
- Bo pies  szyby nosem umazał
- Bo Nastolatek plecak na schodach  zostawił
- Bo sąsiad mało sympatyczny i pies paszczękę na niego wydziera
- Bo mimo upływu czasu nadal mam ochotę na małego dymka przy dużej wcale nie czarnej
- Bo jogurty bananowe wcale nie są  takie dobre jak ładnie pachną ( przed chwilą próbowałam)
- Bo dieta cud nie istnieje a słodycze tuczą
- Bo gołębie dwa polubiły mój parapet
- Bo nie rozumiem , nie wiem i wcale nie jest mi z tym źle
- Bo ....
- Bo ......
- Bo .........
Jest dobrze ...
Pewnie powinnam w tej chwili  piec baby  wielkanocne lub jajka malować, na szczęście u mnie liczba mnoga jeżeli chodzi o świąteczny szał nie istnieje , tym sposobem mniej mam pracy a to co  zrobię  zjedzone zostanie do ostatniego kęsa . Bo ileż można ? Zawrotów głowy dostaję od tłoków  w sklepach , że o dziwnych spojrzeniach kupujących w mój  prawie pusty koszyk w kolejce do kasy nie  wspomnę. Bo czy w ciągu dwóch  świątecznych dni  człowiek jest wstanie zjeść  pięć razy więcej niż normalnie ? Ludzie zachowują się tak jak by święta trwały co najmniej  dwa tygodnie.
Ale dobrze jest :)
I żeby pozostać w tym  jakże  nie świątecznym klimacie nie wstawię zdjęć kurczaczków, zajączków , jajek i innych szyneczek . Lubię Święta , ale rogata ze mnie dusza , zamiast ubijać pianę na setną babeczkę biegam dzisiaj ze śrubokrętem (krzyżakowym ;>  ) i rozkręcam . Zamiast  stać w  gigantycznej  kolejce do kasy w jednym  z milionów  super marketów jakie nam władze miasta czy też inni władni zafundowali ,piszę post  oczyszczający wątrobę bo to ważny organ i dbać  o niego należy :P Zamiast zajączka  wydziergałam  diabła  i żeby nie było żem aż tak rogata ;) anioła , bo równowaga musi być .
Dlatego
Ja Wam mówię jest dobrze ;)
 Anioł , moja wersja  skrzydlatego jegomościa :)
 Podobno przeciwności się przyciągają ;)
Myślę , że razem mogą wszystko .... Prawie wszystko :D


Takie dwa sympatyczne  stworzenia siedzą  na moim ramieniu (nach) , szepczą mi do uszka .... Każde   do innego .... Nie , nie te ale równie sympatyczne ;)
 Chwalipięctwa czas nadszedł , nikomu nie trzeba przedstawiać  , wszyscy ją znają i wiedzą jakie wielkie ma serducho :) była tak miła i sprawiła mi  niespodziewajkę.Bratkowe pudełko:
(zdjęcie należy do Asi )


Już wiecie o kim piszę  prawda ? Prawda! Jomo :) zrobiła też cudne zajączkowe (bo z zającem w roli głównej) jajo , którego zdjęcia jeszcze nie mam ale obiecuję następnym razem pochwalę się jak bum cyk :)     i wszystko to i jeszcze trochę ( o słodkościach nie wspominam  bo  ktoś zjadł był ) dostałam ja Olka od Asi , która serce ma wielkie jak od Nas do Was  i jeszcze dalej.
Dostałam również (ależ ja jestem szczęściarą) świecznik od Agnieszki , właściwie powinnam napisać od Dziewczyn , które robią tak ładne rzeczy , że klękajcie narody . Zapytana zostałam czy chcę dostać , no pewnie że chciałam i mam ! Śliczny prawda ? Prawda !
(Zdjęcie należy  do  Agnieszki) 


Jest jeszcze coś :) Ślicznego włochatego .... Ale o tym następnym razem , obiecuję.
Wesołości samych życzę i niech Wam jajko smakuje :)

20.03.2012

Komarza obietnica z niedźwiedziem w tle ....

.... Nie koniecznie w tej kolejności ;)
 Sezon motorowerowy uważam za otwarty , wywrotka plus dziura w spodniach (nowiuteńkich) zaliczona .Obrażenia ? Mały ślad na kolanie , zanim zdążyłam zareagować  o me lewe ucho obiło się głośne :
Nic się nie stało , dobrze jest !
Jak nic ? A te pięć siwych włosów  więcej na mej skroni to nic ?  A to serce , które gdzieś na podłodze leży ( z piersi wyskoczyło) ,  też nic ? A ten nerw nadszarpnięty .... Oczywiście , w rzeczy samej, ma się rozumieć absolutne nic ! Ech .... A ja jak raz ziółek nie naparzyłam ;)
Wiosna Panie i Panowie , słońce kwiatki , i niedźwiadki ..... A skoro misiowate ze snu obudzone , kto zdążył ten się zapisał i w wymiance misiowej wziął udział :P Ja  zdążyłam , zapisałam się i miśka zgarnęłam . Żeby nie było , że tylko do sia , od sia też coś zrobiłam ;) Wiosenny miś  zrobiony specjalnie dla  Magdy , która na swym blogu  wypisała swoje małe marzenia.Jednym z nich  jest (był ? ) szydełkowy miś :) Zrobienie miśka to nie jest żaden  problem , zrobienie wymarzonego misia ..... Tu rzeczy mają się zupełnie inaczej . . Absolutnie żadne oczko nie jest przemyślane , robiłam szybko bez zastanowienia można powiedzieć na wdechu i oto jest :)

Misiowi tradycyjnie towarzyszyła garść przydasi i coś dla podniebienia i w tym miejscu nie pozostaje wam nic innego jak uwierzyć mi na słowo , ponieważ zdjęć nie zrobiłam ;>
Prezent dla mnie przygotowała Paulina, dostałam przesympatyczną miśkę Jaśkę . Jest duża i miękka, w sam raz do wieczornego układania splątanych myśli, woreczek pełen kolorowych wstążek, zakładkę , słodkości i list :)
 Śliczna prawda ? Prawda! I moja :P

Zdjęcia pochodzą z blogu (ga?) Pauliny , na którym znaleźć można duuużo więcej ciekawych  "wytworów", jak pisze autorka :)
Paulinko , bardzo dziękuję za Jaśkę i całą resztę.

Teraz będzie o krwiopijcy , na wyraźną prośbę Kasi pozwalam sobie  wyklikać przepis na krwiożercę , bardzo prosty nieskomplikowany(zupełnie jak ja) według którego można   stworzyć całą kompanię owadów w postaci much, komarów,pszczół i innych karaluchów ;) Zacznijmy od symboli jakimi posługuję się  spisując to co zdołam zrobić. Kiedyś gdzieś widziałam opisy  robione za pomocą symboli , oszczędzają czas i są na prawdę czytelne.
 Liczba przy symbolu oznacza ilość oczek
x - oczko
y - 2 oczka w jednym (czyli dodajemy) jeżeli napisane jest 6y oznacza to , że robimy  12 oczek .Po dwa w jednym oczku  z poprzedniego rzędu.
z- przerabiamy dwa oczka jednocześnie (gubimy , odejmujemy)
  Magiczne kółeczko
  
Zaczynamy od skrzydełek

  1.  6 x w kole(w magicznym kółeczku)
  2.  6y - 12x (w każde oczko poprzedniego rzędu  wrabiamy dwa kolejne co nam daje  12 oczek)
  3. .1x1y razy  6 -18x (jedno czko , w kolejne wrabiamy dwa oczka, czynność powtarzamy 6 razy, powstaje   18 oczek)
  4. 18x
  5. 18x
  6. 18x
  7. 18x
  8. 1x 1z razy 6 - 12x (przerabiamy jedno oczko , kolejne dwa przerabiamy razem  czynność powtarzamy 6 razy , powstaje 12 oczek)
  9. 12x 
  10.  w tym momencie możemy zakończyć , skrzydełek nie wypychamy . Żeby łatwiej było je wrobić w tułów , można  złączyć  dwie strony skrzydełka (zamknąć je) 6-ścioma oczkami ścisłymi
Tułów
  1. 6x w kole
  2. 6y - 12x
  3. 1x1y razy 6 - 18x
  4. 2x 1y razy 6 - 24x
  5. 3x  1 y razy 6 -30x
  6. 30x
  7. 30x
  8. 30x
  9. 30x
  10. 30x
  11. 30x
  12. 3x 1 z razy 6 - 24x
  13. 2x 1z razy 6 - 18x
  14. 18x w tym rzędzie wrabiamy skrzydełka , można doszyć je na końcu .
  15. 1x 1z razy 6 -12x
  16. 12x
  17. 1x 1y razy 6 - 18x (dodajemy oczka  tworząc główkę)
  18. 2x 1y razy 6 -24x
  19. 3x 1y razy 6 -30x
  20. 30x
  21. 30x
  22. 3x 1z razy 6 - 24x
  23. 2x 1y razy 6 -18x
  24. 1x 1y razy 6 -12x
  25. 6y  - 6x 
  26. 6x - przerabiamy kolejne rzędy aż żądło osiągnie  pożądaną długość , wedle gustu ;)

 Zróbmy gadzinie oczęta ;)

  1. 6x w kole
  2. 6y - 12x
  3. 1x 1y razy 6 -18
  4. 18x
  5. 1x 1z razy 6 - 12x
  6. 6z    zakańczamy.  Patrzydeł nie wypychamy, przyszywamy w odpowiednie miejsca za pomocą koralików.
 Na zdjęciu  wyżej komar w fazie wykańczania , nóżki zrobiłam z kreatywnego drutu (leń przeze mnie przemawiał)zwykle robię je  z wełny :

 10 oczek łańcuszka , zaczynamy od drugiego oczka od szydełka w którym robimy 3 lub 4 oczka , w każde następne  po  jednym oczku , zakańczamy  i przyszywamy owadowi odnóża ;)

Ufff... Mam nadzieję że dotrwaliście do końca :) Osoby , które zdecydują się na zrobienie owada bardzo proszę aby zechciały pochwalić się swoimi dziełami :)










08.03.2012

W telegraficznym skrócie ... Prawie

Wirus zaatakował fiołkowych mieszkańców , fiolkowych nie tylko dlatego  , że fiołem absolutnym obdarzeni ;)
Zaczęło się od  Nastolatka , który znokautowany przez intruza zaległ na dni kilka . Dorastający  jegomość w pakiecie z wirusem jest absolutnie nie do zniesienia , nie do wytrzymania , nie i już . Zagroziłam oddaniem się do dymisji , walnęłam fochem o stół i ..... Zaczęłam prychać , kichać , gorączkować ... A nie :) tego ostatniego nie zdążyłam  bo się głowa rodziny rozchorowała .
 Mężczyzna ( prawdziwy , a jakże ) + katar + stan podgorączkowy(marne 37,2  ) = trzem zawirusowanym nastolatkom.
W tych okolicznościach nie pozostaje mi nic innego , jeno oddać się do adopcji .... Ratunku !
Ech .... Zmieńmy temat :)
Zacznę od wyróżnienia , za które  pięknie dziękuję Ani i jednocześnie przepraszam , ponieważ tradycyjnie nie spełnię warunków jakie takowym towarzyszą. Nie żebym była jakoś specjalnie samolubna czy też  wredna ... chociaż  pewnie w jakimś tam stopniu jestem . Jest we mnie :
 Olka samolub <--- nie wszystkim lubię się dzielić, nie z każdym a już najmniej lubię być dzielona (jakkolwiek to zabrzmi)
Olka zołza <--- tej jest  strasznie dużo
 Olka uparciuch <--- bez komentarza
Olka  głupolka <--- bywa , iż jestem podejrzewana o posiadanie jeno jednej komórki , mało używanej, szarej aż do bólu ;)
Ollka zwierz <----- czytaj leniwiec ( nie głaskać bo pluje) , a może to była lama (szok)
 Olka smutaska <---- bardzo rzadko , jestem kolekcjonerką zmarszczek śmiechowych .
Tłoczno się zrobiło . Jest mnie  we mnie  tyle , że mogę powiedzieć :  Jestem kobietą w liczbie mnogiej, a  skoro już o kobietach wspomniałam  życzę Wam naręcza goździków , tulipanów, róż  .... Pokrzyw ;) Nie ważne ,  chwast też jest piękny jeżeli  dostaniemy go od tych , którzy nas kochają , lubią , szanują ...... Trzymajcie się  Baby  kochane :)
Miało być w skrócie , ale jak widać prawie  robi wielką różnicę . Jeszcze tylko zdjęci i zmykam odkrywać ile jeszcze   nas mieszka w mnie ;)
Kot , prawie przyjaciel myszy ;) 

Mysza gołowąs  ;)

Królik w pomarańczach ( trochę wyobraźni)

Ciasteczkowy potwor (strach się bać)


Trzy mikołajki i koniec  bajki ;)
Dobranoc.

27.02.2012

Podstępem go i o podłogę ;)

Przedwiośnie <--- podobno przyszło i się panoszy. Nie cierpię  roztopów ,bajor , jezior , i zwykłych kałuż jakie tworzą się wokół . Zabłoconego psiego podwozia , przemoczonych butów i mokrych sznurówek , które wiją się jak węże po podłodze .Czy muszę dodawać , że buty i ich węże są własnością Nastolatka ? Mokre i oślizłe leżą w kałuży , która skapała  z obuwia, bleee ! Jak ten smerf maruda chodzę , krzywię się i rozmyślam  ;> Ponawymądrzanie  o tym jak to ładnie było by ze strony młodego człowieka gdyby zechciał  wtykać węże w buty , nic nie daje . Wiem ,  też byłam nastolatką . Tu mi wpadło tam wypadło .... Dzisiaj , chociaż naście to już prehistoria nadal posiadam te nieocenione umiejętności otwierania się obu usznie ( razem czy osobno ? ) , aby to co  wleciało  wylecieć nienaruszone mogło.No cóż , nic innego zdesperowanej   mnie  nie pozostało , jeno działać ! Odczekałam spokojnie aż sen zmorzy właściciela obuwia , jak Don Pedro zakradłam się do przechowalni węży  rozmoczonych , szybkim ruchem zgarnęłam obuwie i myk do piwnicy :D Tam , spokojnie zasiadłam i wzięłam się do roboty . Cały podstęp edukacyjny polega na tym aby  z iście anielską cierpliwością  zawiązywać sznurówki  aż do końca . Zawiązujemy je tak jak byśmy chcieli buty zawiązać z tą różnicą , że robimy to na całej ich długości .....  Najpierw jeden bucik , później drugi . Następnie odstawiamy  obuwie na miejsce i spokojnie udajemy się na zasłużony odpoczynek . Nie ma potrzeby  chować się  i wyskakiwać z za ściany aby nie przegapić miny właściciela , kiedy odkryje splątane węże ..... Wrzask i nerwowy chichot jaki wydobywa się w takich chwilach  z Nastoletniej klatki piersiowej  nie pozwoli aby cokolwiek nas ominęło .U mnie brzmiało to mniej więcej tak:
- Maaaaaamooooooo !!!!!!!!!!!!!!! Też Cię kocham .
 W taki sposób nauczyłam starsze Dziecię , teraz przyszedł czas na młodsze (ich tatuś też załapał się na nauki) . Ze starszym  wystarczyły  trzy razy ..... Adam zaliczył już dwa . Jestem mistrzynią w wiązaniu sznurówek ;)

A teraz czas na przyjemności :D Na początek  wielkie dzięki  słane w kierunku Ani , dziękuję za zorganizowanie zabawy ,  poświęcenie ogromu czasu i za sam pomysł (jeżeli chodzi o temat). Aniu , bardzo dziękuję  :)
Czarno-biała wymianka, z białym bywa różnie , natomiast czarny kolor  uwielbiam . Oto co zrobiłam dla Sąsiadek  Asi i Agnieszki  :) "a konkretniej : Joanny"  <--- tak  pisało  na kopercie :D


No i oczywiście coś dla podniebienia  plus garść przydasi , które sama kupiłam (hura) Aaaaa , jeszcze zbliżenie czarnej myszy , bo mała i boi się że jej nie widać ;)

Tyle z mej czarno-białej strony :)
Prezent jaki ja dostałam , zaczyna się od  ...Koperty , na której Joasia narysowała czarno-białą historyjkę . tematem przewodnim są ....Kraty .W odpowiedzi na pytanie , jakie samo się nasuwa , Joanna napisała(na kopercie) :
 " Ale dlaczego w formie krat?
Cóż to być skomplikowany proces myślowy:
nie umiem go odtworzyć .... "  :D
Jeżeli chodzi  o zawartość koperty , była (jest) równie czarno - biała i niesamowicie ciesząca me, Olkowe oko.
A mianowicie:

Kolejno : Bransoletka, kolczyki , zakładka, przydasie w postaci  wełny i naprawdę egzotycznych herbatek , gazetka z przepisami na łapki kuchenne .... Ufff .... Na prawdę sporo i niesamowicie ładnie . Nie wiem czym sobie zasłużyłam na takie  ładne  prezenty,  Asiu    Bardzo dziękuję przede wszystkim za czas jaki poświęciłaś na zrobienie tego wszystkiego i za  kopertę , która  zaskakuje i zachwyca !
Sami zobaczcie:
To białe tło z samolocikiem i biało-czarną kratką wypełnioną maleńkimi ludzikami to koperta , w której znalazłam całą górę uśmiechu i radości ! cudnie.
Dziękuję bardzo :)
PeeS.
Zdjęcia prezentów jakie dostałam są własnością Joanny

PeeS 2
Z uśmiechem witam powiększające się grono  obserwatorów i zachęcam wszystkich do pozostawiania słwów , które  niesamowicie cieszą mnie Olkę , są jakoby wodą na mój młyn , cieszą i motywują , zachęcają i nie pozwalają milczeć . Dla Was chce się chcieć  zaglądać do tego wirtualnego "Zaczarowanego Ogrodu" 
Pozdrawiam  z uśmiechem.

17.02.2012

Jeszcze ranek nie tak bliski ....

Żaden skowronek się nie zerwie ,no może "słowik rumuński" ( czarne , wielkie , pierzaste) , których  ci u nas dostatek , zerwie się  i  zaskrzeczy tak że niech go licho .... Ranek już całkiem bliski , Romeo w pracy (Romeo ach Romeo , dlaczego w Twym nosie takie włosie)  ;)  nastolatek chrapie  niemożebnie , zatkam gadzinie wlot powietrza  może się uspokoi ;>  pies mlaszcze ,pewnie śni o wielkiej  zasmaczystej wyżerce a ja dopijam  resztki zimnej kawy i zastanawiam  sie po kiego licha klikam ?  Miałam tylko wrzucić zdjęcia i zmykać w objęcia Morfeusza  . Do rzeczy , wyróżnienie dostałam  :) od  sympatycznej  blogowej koleżanki   Zielony Kamyk      . Czuję się bardzo wyróżniona i ślicznie dziękuję :) Warunków wpisanych jakoby w owo wyróżnienie   spełnić nie jestem w stanie. Nie potrafię wymienić  konkretnej ilości  osób  , które  chciałabym wyróżnić . Moje chcenia mają się nijak do możliwości , osob , których umiejętności przyprawiają mnie o zawrót głowy jest tak dużo .... Wszystkie czujcie się  wyróżnione i zabierzcie kawałek "tortu" ze sobą .
A ponieważ ranek jest już tak bliski , że słychać trzepot czarnych skrzydeł wspomnianych już słowików ograniczę się do wzmianki iż  lalkę,  którą widać na fotce niżej  zrobiłam według opisu  Stokrotki , troszkę go pozmieniałam dla własnej wygody ,lub jak kto woli z wygodnictwa . To  druga lala jaką popełniłam (na pewno nie ostatnia)   , pierwsza to  ruda golaska , która  łaszków się jeszcze nie doczekała a toples nijak  pozować nie chciała ;)


Na koniec  pochwalę się prezentem jaki dostałam od Jomo :) , zajączkowo -misiowa bombka w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia i wystarczyło  abym głośno wyraziła swój zachwyt aby  przyleciała do mnie niemal na skrzydłach . Asiu , bardzo wiekie dzięki .

 Zdjęcie jest własnością Jomo ...................
                                                                            Dobranoc ... Wyszeptałam :)

23.01.2012

Zbaranieliśmy



Matko jedyna  ależ się zjeżyłam , dawno nikt i nic mi tak nerwa mojego jedynego nie poruszyło . Artykuł przeczytałam , ktoś mądry napisał jak  to straszebnie źle dzieje się w szkołach , konkretnie o gimnazja chodzi. Nie sam artykuł mnie zdenerwował , wiem  co w trawie piszczy , wszak mamą gimnazjalisty jestem (dacie wiarę) i to drugiego z kolei a to na prawdę nie lada wyczyn ;) . Zdenerwowały mnie komentarze internautów. Jak sądzę wypowiadali się  nauczyciele, rodzice i zapewne sami uczniowie (ech ta anonimowość). Świetnie , wszak wszyscy mają prawo do zabrania głosu :) pytam jeno dlaczego wszyscy  rycza jak barany na hali (czy barany wypasa sie na halach ? U nas jest jedna ale targowa ) , każdy na swoją melodię . A może by tak dla odmiany chórem na dwa głosy w ten sam rytm i melodię? Nie dziwię się nastolatkom , wszak uczą się dopiero życia , uczą się panować nad emocjami uczą się  od .... No właśnie , od NAS ! I  czegóż się nuczą skoro tak ryczymy ? Każdy broni swego , jeden zwala winę na drugiego (zaczęłam rymować a to źle wróży). Nauczyciel krzyczy , że nie może , że brak mu ... Właśnie , czego mu brak ? Boi się że zostanie  "zwrzeszczany" przez nadopiekuńczą mamuśkę , dlatego nic nie zrobi natomiast wspomniana mamuśka barwy wojenne na twarz nakłada na sam widok uwagi w zeszycie. Może zamiast narzekać że  se ne da zacznijmy rozmawiać jak Ludzie , to nie boli :) A nastolatek ? No cóż  stoi z boku i przygląda się tym "baranom" , które między sobą dogadać się nie potrafią , sami brakiem dojrzałości kując w oczy od dzieciaków jej wymagają. Nie ma dzieci , które nie popełniają błędów, nie wybijają szyb , nie smarują po ścianach .... I nigdy  nie było ! Kiedyś , dziecko które wybiło szybę sąsiadowi tak samo uciekało jak teraz, różnica [polega na tym , że kiedyś owe dziecko po wybiciu szyby nie było okrzyknięte przez dorosłych "bandytą" i nikt z góry nie zakładał , że zrobiło to po to aby wejść i okraść. Kiedyś roześmiane dzieciaki  siadały na ławkach  przy blokach a ich "haha,hihi" słychać było na całe osiedle i nikomu to nie przeszkadzało , dzisiaj Ci sami dorośli , którzy  narzekają , że młodzież po klatkach i piwnicach się szwenda usunęli  ławki , bo "siadają i hałasują".Kiedyś dzieciaki brały piłkę  i rozgrywały mecze na każdym zielonym skrawku , niezależnie od tego czy boiskiem był czy też nie , dzisiaj jak tylko usiłują cokolwiek zrobić w cokolwiek zagrać przepędzane są za pomocą wyzwisk przez "dojrzałych" dorosłych , którym tak strasznie uszy więdną kiedy słyszą jak "ta dzisiejsza " młodzież  bluzgami rzuca. Dlaczego przepędzają ? Bo trawę  zniszczą ! A cóż to takiego trawa , toż to chwast , który rośnie wszędzie  (jeno na stadionach jakoś niekoniecznie ) rozprzestrzenia się niemożebnie . Obudźcie się ludzie ! Przecież "ta dzisiejsza" młodzież to dokładnie te same  słodkie niemowlaczki nad którymi się pochylaliście kilkanaście lat temu i głupie miny stroiliście byle rozbawić maleństwo. Ten Jaś, Kasia ,  Irenka .... Oni nie urodzili się z gruntu źli, więc dlaczego patrząc widzicie samo zło ? Przecież to Wasze dzieła , Twoje, Twoje i moje też :) Oni na prawdę  są kochani ,  ten nastolatek  , który bluzgami rzuca na przystanku  ma serce ( nerki też) , potrafi być miły , czuły i wrażliwy. Trzeba tylko chcieć  to w nim zauważyć . Przestańcie  wrzeszczeć i wykłócać się kto powinien wychowywać! Od tego są i  rodzice i szkoła ! Nikt mi nie wmówi , że jest inaczej .Miałam jeszcze dosyć sporo do powiedzenia ale  ....  już mi lżej i poszłam dziergać :P
                                             Poszłam , uśmiech zostawiając