nie liczmy godzin i lat ;).... Nastolatek. Nie, nie zakochał się. Niech mu tam. Kiedyś z całą pewnością Amor trafi go strzałą, boszszzz spraw żeby trafił dokładnie w .... trochę wyobraźni i wiadomo jaką część nastolatka mam na myśli.
Poza tym chyba wszystko w normie. Jakiś czas temu znalazłam, właściwie to on mnie znalazł, tekst dzięki któremu dowiedziałam się jakoby nadmiar mnie z nadwagą nie ma nic wspólnego. Jaka była moja radość ! Ogromna była niczym to wszystko czego mi zbywa razy trzy, a nawet pięć razy plus kawałek ślubnego. Ktoś mądry uświadomił mnie, że nadmiar to moja osobista zajebistość <----- mam wątpliwości czy to już bluzg czy jeszcze nie.
Patrząc w lustro zaczynam się cieszyć z każdego nadprogramowego centymetra, o wadze nie wspominam od dawna jesteśmy skłócone. Wpadam w jakiś dziwny samozachwyt, to cudowne mieć tyle zajebistości, że aż się bokami wylewa. Uzewnętrznia się tu i tam a ja głupia myślałam, że to te serniczki i inne drożdżowki. Kamień z serca. I niech mi kto spróbuje wmówić nadwagę, łakomstwo bla bla bla ... Jestem zajebista, to widać na biodrach, brzuchu i może jeszcze gdzieś. Fejsbuk mi powiedział a jemu trzeba wierzyć ;)
Ktoś pamięta tych panów?
