Obserwatorzy

20.12.2011

...

Nie wiem , na prawdę nie wiem czy mam ochotę częściej głaskać piec ;> Dużo łatwiej było by przeszkolić .... zlecić szkolenie nowego palacza . Nie przypominam sobie aby którykolwiek z mężczyzn kręcących się gdzieś po domu  poświęcił chwilkę na głaskanie osamotnionej pralki , zmywarki ,że o mopie nie wspomnę ... No dobra, kłamałam .... przyznaję , od czasu do czasu zmuszam (wredne  babsko nie mamcia)  Nastolatka do integracji z tym czy innym sprzętem , starszy Nienastolatek jak się nawinie .... No dobra , Przyznaję się . Ma się tą siłę perswazji ,  sposoby i inne tortury .... Oj, no przecież powinni wiedzieć co do czego służy .Prawdziwym mężczyznom nie straszny żaden potwór , wliczając te udomowione. Oni powinni umieć nie tylko "prężyć firany" na widok  dziewczyny z dużymi niebieskimi oczami (a może to były fakultety ? ;)  ) , powinni je rownież umieć zawiesić gdzie trzeba.Powinni wiedzieć że skarpety same nie wskakują do pralki a ten czerwony guziczek nie gryzie w palec , dobrze było by gdyby wiedzieli również , że ....Mogłabym tak w nieskończoność , ale ktoś musi  wcisnąć ten pralkowy guziczek i tym kimś jestem ja , więc będę się streszczała.
  Niestety przyrastanie do fotela przestaje mi się podobać ...  To niedobrze , wszak są  plusy takiego przyrastania . Dziergam kolejne serca i rozumy i kolejne i kolejne ,wywołałam lawinę i ginę w niej ....Ginę .Nie żebym narzekała , miło kiedy z pod szydełka wyrywają człowiekowi wsio co się urodzi . A urodziło się mnogo , skrzaty według przepisu Izy, było ich  duuużo , każdy w innej czapeczce , bo kto powiedział , że skrzat nie może mieć zółtej czapy , albo  zielonej :D tajemniczy Ktosiek wpadł jak po sól i zgarnął wszystkie . Były aniołki , inne niż te do których przywykliśmy :) gdzies w sieci  mignął mi kiedyś anioł i bardzo  ale to bardzo chciałam właśnie takiego mieć . Jako że z nieba spadają jeno na tych od  dezodorantów  męskich a mnie  zapach tej perfumy jakoś nie spasował   no i płeć spadających niekoniecznie więc sama sobie zrobiłam anioła.  W czerwonej czapce , ze skrzydełkami z gałązek . Jedno było złamane , bo to taki  janioł po przejściach . Przez chwilę był mój  .... Tylko przez chwilę. Nie nadążam z robieniem zdjęć , nie mam już nic  świątecznego czym mogłabym  post przyozdobić .... Teraz przypomniał mi się wierszyk o żuczku , który poszedł za chałupkę i zdjął majteczki i przyozdobił ... A fe ! Te  skojarzenia . Wracając do tematu , mało świątecznie na mym przybytku klikania ale mam kota  ! Troszkę nagi , ale to świąteczny kot ,serio (trochę wyobraźni) ;)


Mam  , mam jedno zdjęcie  garstkę powstających  skrzatów, których było więcej , powstały i odeszły w siną dal .

Mam nastolatka w wersji budowlanej  .... A wiecie , że dzisiejsza młodzież wcale nie jest leniwa ? Ha a ja wiem !  Nastolatek mnie oświecił , to nie jest lenistwo .
To , cytuję : " Wysoka motywacja do nic nie robienia " :) A w sekrecie powiem Wam , że moje wysoko zmotywowane dziecię 24 grudnia  obchodzi 14rocznicę urodzin  :)
Mam też serce w wersji roboczej :
I ,  mam  życzenia , świątecznie .... Żeby nie było  ;)
Zanim jednak  zacznę  ściskać Was , calować i życzyć  , chciałabym  wszystkim  podziękować  za każde słowo , za to, że zaglądacie ,  że licznik się obraca i dzięki Wam chce mi się chcieć:)

Niech Wam Święta pachną pomarańczą  , niech się uśmiechają i nawet jeżeli nie będą białe , niech się skrzą i migają jak miliony  gwiazd na niebie. Niech  choinka pachnie a pod nią  niech leży paczuszka pełna marzeń i radości . Tylko otwierajcie je ostrożnie , żeby nie pokruszyć tego co najważniejsze :)
Wesołych Świąt  ode mnie dla Ciebie, Ciebie, Ciebie i dla Ciebie też .... :)

11.12.2011

...

Zaprzyjaźniam się . W każdym razie bardzo chcę , ale moje chcenie ma się nijak do jego chcenia . Bo przecież cały w tym ambaras żeby dwoje chciało na raz ;> Jest nas dwoje ja i on . Ja  mam chcenie ( to już połowa sukcesu) , on ....  Znajduch jeden , niekoniecznie. Oddycham , głęboko oddycham , liczę do dziesięciu . Nie pomaga! Liczę do piętnastu ... Nic z tego ! Nazwanie go znajduchem to nic w porownaniu z tym jak chcę go nazwać .
Dlaczego ? Grzecznie pytam ! Skoro ja chcę , dlaczego on nie ? Przecież mogło by być miło , ciepło , przytulnie ...
Na dworze temperatura mało  przyjazna , etatowy palacz  ma wychodne (ktoś musi zarabiać ) , a ten skubany piec nie chce się ze mną dogadać. Ja do niego grzecznie, a on we mnie sadzą .... Ech ... Chyba odlecę  gdzieś w cieplejsze strony , niech no tylko zgubię parę kilo  ;)
Z szydełkiem poszło mi dużo łatwiej , ono nie prychało na mnie , nie zionęło ogniem .... Chociaż , gdyby  ten piwniczny potwór zechciał zionąć było by miło. Wyślę  Nastolatka  na kurs  palacza , zaraz jak tylko  skończy  kurs robotnika  budowlanego ;) Prace remontowe  nie leżą dzieciaczynie , Matuli zachwyconej  akcją  pomocy  Tacie ( czytaj : kielnia w dłoń i marsz pomóc Ojcu) , odpowiedział : Przekonuję się właśnie kim nie chcę zostać w przyszłości.
Nie jestem pewna , pomoc to była czy też roznosicielstwo białych śladów jak dom szeroki ....  Ale jeżeli dzięki temu zechce zostać pilotem  samolotu , prezesem  ogromniastej firmy , projektantem czegokolwiek , biznesmenem z wielką czarną teczką pełną ważnych papierzysk ... To zaciągnę go jeszcze do prania, mycia , sprzątania,plewienia ... ale najpierw  kurs palacza ;>
Tymczasem Mamcia  zasiadła w swym ulubionym fotelu i spełniła życzenie pewnego  bardzo niecierpliwego Pana . Pan ów zażyczył sobie  serca , jak by tego było mało, sercu miał towarzyszyć rozum. A ponieważ ze mną jak z dzieckiem ..... ;)

2.12.2011

Ugłaskałam nerwa ....

... I wróciłam , aby się wygadać . A że  imają się mnie przeróżne dziwne  historie  to ....

Był Sylwester . Cieszyłam się jak diabli , zbliżała się 14:00 , za chwil kilka (czytaj  oby nie za godzin  mnóstwo) będę mogła iść do domu . Nie ,  bzdury wypisuję ! Nie do domu , najpierw  biegusiem  przez centrum robiąc  ostatnie zakupy , pracowało się od świtu do (prawie) nocy , wiec  braki  zaopatrzeniowe  trzeba było uzupełnić , a  rzecz  działa się  jakieś dwa wieki temu , moja starsza dzieciaczyna liczyła sobie lat około 4 , Ja .... A czy to ważne ;)
A więc biegnie Olka przed sia ,  wpadając  od czasu do czasu  do jakiegoś sklepu po drodze, bo szampan dla dzieci , bo ogórek zielony a pomidor  już wyszedł.  Obładowana  z rękami jak gibonica robi  skręt w prawo całym ciałem  z pochyłem  w dół , zerka  na zegarek ( bo się kiedyś w zegarki patrzało nie w telefony) , żeby godzinę  sprawdzić , a tam ..... Matko i córko  15:00 <--- ma się tą pamięć , tyle czasu minęło a ja nadal  wiem co i jak w której sekundzie ;>
Dzieciaczyna w przedszkolu , już widzę  oczami wyobraźni jak się chłopak zaczyna denerwować.
Przyśpieszenia dostałam , to się chyba  piąty bieg nazywa ;) jeszcze tylko park , pół osiedla ,  dwa zakręty w prawo ..... Helllo , jezdem !
Jak zawsze ostatnia , dobrze  że syn wyrozumiały , ucałował zmordowaną  mamcię  a Pani przedszkolanka .... A nie , ona nie była wyrozumiała , ale  cóż się dziwić , wszak Sylwester . Do głowy  mi nie przyszło , że teraz to ty się pośpiesz kobieto , że  nie pozwalaj dzieciakowi   na samodzielne ubieranie rękawiczek , że zabieraj toboły i  wynocha bo czas , bo Sylwester, bo ....
Usiadłam na zbyt małej ławeczce ,  z uśmiechem przyklejonym do twarzy podawałam   synkowy kolejne częsci garderoby , się starał chłopak i całkiem  dobrze szło mu ubieranie . Tylko ten czas ..... Po chwili (dłuższej)  wstaliśmy oboje , wyszliśmy z szatni  i jakież było nasze zdziwienie kiedy  zobaczyliśmy p. przedszkolankę  zamykającą na klucz furtkę .... Nie muszę wspominać , że zanim doszła do furtki zdążyła  pozamykać wszystkie drzwi prowadzące do niej . Aaaaaaaa <---- wrzeszczeć zaczęliśmy ,pukać  dłońmi w szybę . Nic to nie dało . Wizja zbliżającej się zabawy , muzyki , tańców i Bóg wie jeszcze  czego ogłuszyła naszą p. przedszkolankę . W pierwszej chwili  zaniemówiłam , po kilku minutach zaczęłam się smiać, po kilkunastu  dotarło do mnie , że zostaliśmy uwięzieni , dosłownie, uwięzieni w przedszkolu. Spojrzałam na zegarek , miałam jeszcze pół godziny do planowego zamknięcia przedszkola Wszystkie możliwe drzwi były pozamykane , dojście mieliśmy tylko do jednej z sal i do kuchni. Telefonu niet, żywego ducha w okolicy  . Po jakimś czasie w  którym syn zdążył zasypać mnie milionem pytań, bez przystanku na odpowiedź , dotarliśmy do miejsca  z którego mogliśmy dostać się na taras . Jeszcze tylko płot , bo przecież furtka zamknięta .... Tylko co z drzwiami na taras . Za nic nie chciały się zamknąć , zatrzasnąć . Za każdym razem kiedy zrobiliśmy trzy kroki , drzwi z rozpaczliwym kwikiem  otwierały się na oścież , wiatr wywiewał firanę na zewnątrz .... A ja nie miałam sumienia zostawić ustrojstwa w rozewartym  stanie . No dlaczego  nie miałam sumienia <beczy> powinnam  nie oglądając się za siebie, odejść .... Bzdura , skoro nie potrafiłam  to znaczy ze  nie powinnam. Ale to pikuś , bo największy problem był przed nami . Wszak miałam dziecko , Miś był duży jak na swój wiek  , teraz mierzy 196cm, wtedy miał   odpowiednio mniej wzrostu , ale  dużo więcej  od  rówieśników,  siatki z zakupami i płot sięgający  do ramion. I jak ja mam  to wszystko przetransportować  na drugą stronę (?) Dzieciaczyna  stanęła okoniem , za diabła nie chciał wdrapać się na płot , a przejść musieliśmy . Chłopak był z tych  co to  nie wejdą bo a nóż widelec spadną . Wzięłam sprawy w swoje ręce , dosłownie . Usiłowałam  podnieść dzieciaczynę, ale  to nie było łatwe , duży , ciężki a płot wysoki . Bronił się ! Jak Babcię kocham . Za nic nie chciał , ale ja musiałam. Wyobraźcie sobie , niemal siłą  podnoszę dzieciaka   turlam go w górę po płocie  on się śmieje , woła : Ale ja nie chcę , nie łaskocz,  mamo zostaw, ja tu zostaję . Ja równie rozchachana usiłuję  nie upuścić , przeturlać i jednocześnie  tłumaczyć , że tak trzeba. Za płotem była  zaspa , górka śniegu w którą planowałam upuścić syna ;> , kilkanaście metrów dalej  chodnik odgrodzony mini parkiem , jednak było nas widać i słychać . Nie chcielibyście widzieć jakim wzrokiem mierzyły nas panie biegnące  od fryzjera , sypiące   brokatem z wielkich wież ułożonych z włosów. Przeżuciłam dzieciaczynę , póżniej  siatki na końcu się ..... Dwie godziny zajęło mi dotarcie do p.przedszkolanki . Najpierw musiałam znaleźć kogoś kogo znam ja , kto może znać ją, kto powie gdzie jej szukać , znalazłam. Kiedy  zmęczona , z równie zmęczonym   dzieckiem dotarłam pod drzwi owej , aby poinformować o  zajściu o tym że zamknęła nas była o tym że  trzeba iść pozamykać przybytek ..... Usłyszałam : To trzeba się było śpieszyć , ja tu wyście mam , przygotować się muszę ...... Ale tak ogólnie to całkiem miła  Pani była :)

PS.
Oczywiście zabawa w Podaj Dalej  nadal jest aktualna ,  jeżeli znajdzie  się ktoś kto zechce dostać coś od mię to proszę o napisanie komentarza pod poprzednim postem , trzeba  wyraźnie napisać iż chce się dostać  upominek. Jeżeli nie  znajdzie się nikt taki , wszak w rezultacie  samemu  też trzeba będzie  obdarować kolejne dwie osoby ,  nie pogniewam się .... No chyba żebym się pogniewała , ale z całą pewnością ugłaszczę  naburmuszenie ;)

Każdy ma jakąś klopsztangę ....

........... Taki  był tytuł posta , którego  pisałam , pisałam , pis ..... I napisałam , do diaska ! I nie mam bladego pojęcia co, kiedy  i po kiego diabła , ale kliknęłam  , albo samo się kliknęło . Tak , na pewno samo się kliknęło ! I biegam i sprawdzam i zaglądam i .... Nie ma  < beczy jak baranica>  nigdzie się nie zapisał , zniknęło było  i  po sprawie.Ostał się tylko tytuł .
I nic już nie napiszę , pogniewałam się , naburmuszyłam i już.
Robię to :
Zgadnijcie co to?
I jeszcze zrobiłam to:


Tego nie musicie zgadywać , to bombka ;) około 250 kwiateczków, cekinów , tyleż samo szpilek , styropianowa kula , Ja , dobra kawa, jeszcze lepszy film , dwie kostki czekolady . I jest :)
PODAJ DALEJ
Zapisałam się , a właściwie wrzasnęła : Ja , ja chcę ! I dostałam :) Od przesympatycznej  Kajki , przesympatyczny upominek . Kasiu , bardzo dziękuję . 
Teraz moja kolej 

  "PODAJ DALEJ".

Oto zasady skopiowane od Kajki

1. Pierwsze 2 osoby, które w komentarzu pod tym postem napiszą, że w ramach "Podaj dalej" chcą otrzymać ode mnie drobne upominki, dostaną je w ciągu 2 miesięcy.
2. Osoby te powinny ogłosić taką sama zabawę u siebie na blogu albo od razu, albo w momencie otrzymania przesyłki z upominkiem.
3. Następnie wysłać swoje upominki 2 osobom w ciągu 2 miesięcy.
4. W takiej zabawie można brać udział nieograniczoną ilość razy.
Zapraszam do zabawy.

A ...I bardzo przepraszam za kiepską jakość zdjęć i bardzo dziękuję za każde zostawione słowo , milczącym dziękuję za ciszę a obserwującym za obserwowanie i w ogóle fajnie że jesteście.
 A teraz wybaczcie , poszłam ugłaskać  wnerwa .


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...